Bez ciebie, pani, odbiła od brzegu.

Słyszysz ten cichy plusk? To płyną duchy,

Lecz ty im swojej nie dałaś otuchy.

Posępny żeglarz sam przybił do lądu,

Co ciszą krzyczy swą, a pustką woła,

Na mroczne brzegi przerażeń i sądu,

Zkąd Bóg odwołał jasności anioła,

Lecz gdzie się serca zostało świtanie,

Bo jest «od śmierci mocniejsze kochanie».

Ciebie przeraził ten wicher, co goni