Który w błękitne ulatał przestrzenie;

I — jak Bóg silny — przez mgły i przez cienie

Przed wzrok swój powołał światy...

Jam był ten, który zbliżyć się ośmielił

W noc ciemną niebo gwiaździste do siebie

I który, w cichym dumaniu, wydzielił

Prawo z chaosu w tym niebie.

Byłem ten, który wyrzekł, że to słońce

Nad waszą głową, panie, gorejące,

Nie jest pochodnią, rozpaloną po to,