Nigdy nie kryła.

W pomyślnych dniach rozkoszy sny,

Uśmiechy duszy,

I myśli skarb — i szczęścia cud

Jam z nią dzieliła.

Aż w drodze mej zgubiłam klucz

Od tego wiana...

Płakałam — lecz pociechy zdrój

Z przyjaźni płynie,

Wyciągam dłoń: O, pomóż mi,