Trzy księżyce i trzy słońca,

Już ty własnej nie masz siły,

Już twa dusza jest mdlejąca.

Choćby tobie dwoje żniwo,

Choćby w żniwie dwoje plonu,

Zawsze tęsknisz do zagonu,

Coś go orał sochą6 krzywą.

Zawsze dusza ci ucieka

Za te góry, za te wody,

Zawsze chata ci daleka,