Skacze na grzbiet kłapoucha.

I boki mu piętą ściska,

Krzycząc: «Jadę do zamczyska!»

VIII. U dróżnika

Grzeczny rycerz nie dba zgoła,

Choć mu guz wyskoczy z czoła.

A że w drodze siły trzeba,

Dobył Janek z torby chleba

I zajadał go ze smakiem,

By tym większym być junakiem.