Pewno herszt swą bandę zgania!

Nasz bohater ledwie żyje!

Zamknął oczy, skurczył szyję.

Aż zebrawszy siły wreszcie,

Krzyknie: «Łaski, panie herszcie!»

Krzyk się odbił wielkiem echem,

Wtem ktoś głośnym parsknął śmiechem.

Ach, to Franek od Marcina,

Idzie z osłem swym do młyna!

Janek śmiechem sam wybucha,