A jak kaczka pływał dzika,

I wyłowił podróżnika.

Chata stała niedaleko,

Idzie, z Janka strugi cieką,

Za nim pędzą oba smyki,

Wyrzekłszy się Ameryki.

Po niedługiej w chacie chwili

Ślicznie Janka obsuszyli,

I nie myśląc długo wiele,

Dali Jóźka kamizelę,