— Gdzie? — pyta Wojtuś.

— O... tu... tu! — pokazując palcem, mówi Kubuś.

Wtem znów zakrzyknie:

— Jagody!

Patrzą chłopcy: prawda! Jagody kraśnieją, jakby je kto nasiał!

— Dziw! W tym boru587 jagód nigdy nie bywało, a teraz patrzcie, co tu tego?

Jedzą chłopcy, o strachu zapomnieli; tak wybornych, rumianych i słodkich jagódek nie widzieli, jak żywi, na świecie!

Posilili się, wiążą chrust, czas do domu wracać. Dawniej było przy tym stękania dość, trudno i zadać588 sobie ów ciężar na plecy, trudno go i dźwignąć, i iść z nim.

A teraz te brzemionka589 tak lekkie się zdawały, jakby połowa ciężaru ubyła.

— Chyba tego chrustu dziś mało — mówił Wojtuś — że tak lekko iść?