...Słyszała matka ten płacz sierocy,

Wyjrzała z grobu tej ciemnej nocy,

Wyjrzała z grobu drobniuchnym zielem,

A tu macocha jedzie z weselem.

Z weselem jedzie, z biczów trzaskają,

A te sieroty łzy połykają,

A te sieroty łzy połykają!

Rozległ się cichy, słaby głos i umilkł w gaju, a babuleńka znów się zgarbiła i westchnąwszy powlokła się dalej. Aż nagle stanęła, wywijając kijkiem.

— Ej, ty dziewanno, ty jasna panno! Za słonkiem się obracasz, liczko gładkie wyzłacasz: jest z ciebie napój złoty od kaszlu, od chrzypoty642, pójdź do kobiałki!

Narwała kwiatuszków z wysokiej łodyżki, odpędzając pszczoły, co gęsto brzęczały nad nią i poszła, szepcząc, dalej. Ale wnet stanęła znowu: