— A pługa. Ale to tęgiego pługa!

— No! Cóż tam będziecie orać i komu?

— Sobie! Sobie i dzieciskom na chleb orać będę ów to ziemi szmatek722, co go uroczyskiem723 zwą.

— Ho?... — zadziwił się Wojcieszek — Na tę ziemię toby potrza724 harmaty725, nie pługa. To ziemia zastarzała... zadziczona726... ciężko z nią będzie.

— Ciężko... ciężko... ciężko! — zapiszczał nagle szpak i kaszlać, i dychać zaczął jak zmęczony człowiek, bo i to potrafił.

Skrobkowi mdło727 się jakoś zrobiło pod sercem. Opadała go dawna ospałość jakby... Ale się wnet z niej otrząsnął i rzecze:

— Pług ma być tęgi, bo ziemia tęga jest i praca tęga, no i robotnik tęgi!...

Rozśmiał się, wyciągnąwszy przed siebie żylaste, w kułak ściśnięte ręce i wesoło spojrzał.

— Ha, no, to się i zrobi! — rzekł Wojcieszek na to.

— Zrobi... zrobi!... — wrzeszczał teraz szpak, bijąc radośnie skrzydłami.