A Koszałek-Opałek chrustu dokłada, kartofle gorącym popiołem przysypuje, aż znów prawić zacznie:
— Drugi znów raz tak było:
Żenił się jeden nasz Krasnoludek, ale biedny był i nie miał co na wesele gościom dać. Więc idzie do owczarka867 i mówi:
— Dajże mnie to najmniejsze jagnię, a ja cię na wesele prosić będę.
Owczarek dał. Niedługo przychodzą drużbowie i na wesele go proszą.
— Gdzież będzie to wesele? — pyta owczarek.
— A w mysiej norze — odpowiadają drużbowie.
— Ano dobrze.
Wystroił się owczarek w nową kapotę, buty sadłem wysmarował868, wstążeczkę u koszuli zawiązał — idzie.
Ciężko mu było wejść, ale jak się dobrze przygiął, tak i wszedł.