— Żebyście wiedzieli, że pójdę!

Więc ci znów ze śmiechem:

— A przynieśże nam wieści o wiośnie, kiedyś taki zuch!

Na to Podziomek:

— Żebyście wiedzieli, że przyniosę!

I podpasał opończę rzemieniem, fujarkę za pazuchę zatknął, królowi się pokłonił, fajkę nałożył i ruszył ku wyjściu.

III

Zmierzch już zapadał, kiedy Podziomek, na kraju238 groty stanąwszy, odsapnął i po stronach rozglądać się zaczął.

Na lewo okolica była pusta, dzika.

Bór239 tam czarny stał, po sosnach krakały wrony, w kotlinach bieliły się jeszcze niestopione śniegi, mokre igliwie wyściełało brunatnym pokładem ziemię, a od ciemnej ściany głucho szumiących drzew bił dech wilgotny, przejmujący, ostry.