Przybiegł, patrzy, a to wilcze ślepie.
Rozgniewał się srodze Podziomek i rzecze:
— Świecisz ty mnie, zaświecę i ja tobie!
To mówiąc, skrzesał ognia, fajkę zakurzył i wielki kłąb dymu puściwszy, odwrócił głowę, a o tego wilka dbać przestał.
Tymczasem wszakże jeść mu się zachciało okrutnie. Patrzy, upatruje, czym by się posilił, aż widzi: leży coś we mchu. A była to ta sama górka, na której Koszałek-Opałek kraje świata rysował i drogę wiosny mierzył.
Patrzy Podziomek — a tu coś okrągłego leży.
Myśli: „Jaje!”.243
A była to owa kula ziemska z wapna przez męża uczonego sporządzona.
„Osobliwsze jakoweś jaje! — myśli Podziomek — krety poryły, czy co?”
Tłucze: wapno! Tego już mu było zanadto, więc z gniewu na mchu się wyciągnął, głowę ręką podparł i zasnął.