Kiedy umilkli, rzekł król Błystek dalej:
— Nie dała też ziemia matka ludziom wszystkich skarbów swoich, tylko nam, małym służebnikom swoim, co ich strzeżem, a nie bogacim się nimi; co pereł nie mieniamy na łzy ubogich, brylantów nie przedajem ani kupujem, złota na dukaty367 nie bijem, tylko blaskiem owych bogactw ciesząc oczy nasze, chwalimy tę ziemię matkę i straż pilną u jej skarbów czynimy.
Na to chłop:
— Kiedyć już królisko takie łaskawe, to niechże wiem, skąd się te skarby biorą?
A król:
— Wszelkie skarby biorą się w ziemi z tego, co opuści i poniecha człowiek. Odrobiny niespożytego czasu mienią się w szafiry; odrobiny niespożytego chleba — w perły najjaśniejsze; odrobiny siły, co się nie obróciła na dobre, ni sobie, ni komu, w szczere idą złoto. Gdyby człowiek okruszyn takich nie upuszczał i nie poniechiwał368, skarby te byłyby jego. A tak idą w ziemię i my tam ich strzeżem.
Otworzył na to Skrobek gębę szeroko i pyta:
— To wy ze ziemi? Jak te ślepe krety? Loboga!...
A król:
— Z ziemi wszystko idzie: i małe, i wielkie siły. Każdemu ziemia tyle mocy da, ile jej w siebie wziąć może!