Ej! nie puszczy to są jęki,

Ale matka odumiera

Swojej małej sieroteńki!

Kto pożywi? Kto napoi?

Kto przytuli ją na świecie?

Z modrych385 ocząt kto łzy otrze,

Kto przygarnie cudze dziecię?

Kolebała ją w kolebce

Z złotej trzciny, rokiciny386,

Teraz dla niej czarna ziemia