I zapiecek z twardej gliny.

Piosnką uśpi ją, bywało,

Piosnką rankiem ze snu budzi,

A teraz ją wołać będą

Zimne głosy obcych ludzi.

Hodowała ją jak ptaszę,

Białym chlebem, złotym miodem,

Teraz gorzki kołacz nędzy

I sieroctwo przyjdzie z głodem.

Z lnów bielutkich płótno tkała