Nie trzeba mi chleba,

Nie trzeba mi wody,

Tylko tej rodzonej,

Domowej zagrody!

Zaszczebiocą na to ptaszkowie ze sobą, główkami kręcą, skrzydełkami trzepocą, aż jeden tak zaśpiewa:

Sieroto, sieroto,

Co masz główkę złotą,

Czego sobie pragniesz,

Prośże teraz o to!

A Marysia złoży wychudłe rączyny w zgrzebnej koszulinie, podniesie je ku ptaszętom i mówi: