O moi ptaszkowie,

Mam was prosić o co!

Niechże mi się przyśni,

Matuleńka nocą!

I zdarzało się tak nieraz, że się matuleńka przyśniła nocą Marysi.

Cicho, cichuchno, biało, bieluchno, szła przez izbę niby promień miesięczny390 i niby promień otaczała swą jasnością główkę śpiącej sierotki swojej.

Śniło się wtedy Marysi, że słońce świeci i że kwiaty pachną. Wyciągała ręce do mateńki i szeptała we śnie:

— Przyszłaś, mateńko?

A tuż nad nią głos słodki i cichy:

— Przyszłam, dziecino!