A były to słowa jakby dech tylko.

Tuli się Marysia do matki i pyta:

— I weźmiesz mnie z sobą, mateńko?

A tuż nad nią głos cichszy jeszcze i słodszy:

Jeszcze nie pora, jeszcze nie czas,

Kto nas rozłączył, ten złączy nas!

Więc Marysia na to:

— O, jak ciężko czekać, mateńko!

A głos:

Prędko przy pracy przemija dzień,