Milkną echa burz i gromu;

Białem skrzydłem spokój leci

Na miłego strzechę domu.

Z traw zroszonych łza obsycha,

Brzmią piosenki skowronkowe,

Cała wioska stoi cicha,

Skryta w wierzby przez połowę.

Gdy się modlą dzieci małe,

To na starym gdzieś kurhanie

Wyrastają lilje białe