Co się trzyma kamizelki,

I na karku u tatusia

Wierzchem jedzie, zwie się «Trusia».

Tata chlubi się tym chwatem;

Co odważnie śmiga batem,

Choć kapelusz mu ojcowy

Całkiem zakrył czubek głowy!

Sadzi susy pan Zielonka,

Nic nie pyta, rów czy łąka,

Choć pot kipi, nie zna trwogi,