Gdy się skarżą dzieci...

Zerwały się orły z gniazda

Wysoko od ziemi —

Pomąciły białe śniegi

Skrzydłami czarnemi...

Wyschły kwiaty na dolinie,

Podlewane łzami,

Burza pieśni zagłuszyła

Mroźnemi wichrami...

Więc dziś mętne moje wody