Sterczy coś... ni to, ni owo...

Może gałąź jakaś właśnie...

Rusza się, jak kozie rogi...

«Didko! Didko!» — Julcia wrzaśnie

I puszcza się pędem w nogi.

Próżno stara Tomaszowa

Tuli Julcię i tłumaczy...

Julcia zaraz oczki chowa,

Kiedy lustro gdzie zobaczy.

Lustro dobre jest w potrzebie: