— Niech mi panna przebaczy!

Ledwie odszedł, w te pędy

Leci kokosz z swej grzędy,

I prowadzi kurczęta,

Gdacząc, jakby najęta.

Kokosz lśniąca i czarna,

Wiem ja dobrze, chce ziarna,

A dla dzieci chce prosa,

Oczkiem strzela zukosa...

Ha! Niełatwo to będzie: