To po udzie, to po nodze...

— Gwałtu! rety! — Na wrzask śpieszą

Sąsiadowie całą rzeszą.

Nuż wyciągać ród strapiony

Za łby, za kark, za ogony.

Nie ustają przecież krzyki:

— A hultaje! rozbójniki! —

A to niegodziwość rzadka,

Tak napadać od pośladka! —

— Gdzie?... Co? — Próżno było badać,