A on ci «Bóg zapłać» powie.

Widzisz, Hańdziu, Małgorzatę,

Jak to w kaftan wszywa łatę,

Jak nie trafia nić do uszka...

Niedowidzi już staruszka.

Nawlecz igłę starowinie!

Siwą głową tobie skinie:

I wyszepcze cicho, cienko:

— O, Bóg zapłać ci, panienko! —

W czem kto może, niech posłuży: