Płacze Kizia, Sofinetka,

płacze Pimpuś nasz uczony.

I ze wstydem się wynoszą,

pospuszczawszy w dół ogony.

Katastrofa

Trudno sobie wyobrazić

coś milszego od tej sali,

w której malcy z „Pod Pieroga”

obiad co dzień zajadali.

Okno było tam weneckie,