Co na krzaku się rozwija

I oczęta do mnie zmruża...

Czasem myślę — że lilija...

Albo może żuczki złote,

Może muszki i motyle,

Brzęczą w uszko, tak, na psotę,

Gdy zadumam się na chwilę.

I raz tylko mi się zdało,

Że wskroś młodych listków sieci

Widzę postać «duszka» białą,