Jak najtęższy dąb w lesie,

Taką ci miał urodę,

I zahuczał jak wicher:

«Będziem mieli pogodę».

I tak przeszedł przez pola,

Jak ta jasność co błyska,

A precz wołał ku chatom,

— «A wstawajcie, ludziska!»

Aż tu kupa narodu,

Na gościniec się wali...