Na których orły siadają i kraczą,

A wicher po nich, jękami przewiany,

Błądzi tułaczo.

O takie groby proście, nad któremi

Sine się gwiazdy słaniają i bledną,

Z których przechodzeń na pierś bierze ziemi,

Choć grudkę jedną.

O polny kamień, o piasek pod głowę,

O pacierz świerków, o brzóz białych cienie,

O szumy lasów, o pieśni zbożowe,