Oprócz wielkich przędzalni jedwabiu i tkackich warsztatów są w Roveredo fabryki cygar, zatrudniające przeważnie kobiety, sukiennice, przerabiające grubsze gatunki wełny, a w dół Adygi, poza starym zamkiem Podestów, wzorowo urządzona papiernia.
Castelvecchio411 górnie się nad miastem i rycersko trzyma, ze wszech stron obracając za wędrowcem zębate blanki swoje i ciężkie, okrągłe, poszczerbione turmy412. Stare strzelnice też, iż w zamku regiment żółtych strzelców stoi, marsową minę stroją, jak mogą; ale jaskółki gospodarują w nich świergotliwie dzień cały, a białe, suszące się na wietrze spódniczki kapitanowej, są jedynym sztandarem, jaki tam powiewa.
Ku rzece spada Castel pełnymi winnic tarasami, a po murach jego pną się rozchodniki żółte, strzępiaste chmiele, macierzanki i miodem pachnące meliski. Tam ja to sobie często chodziłam słuchać Adygi szumów, bo kocham się w takich kamiennych łupinach przeszłości, w takich zamkach starych. Naturalnie, jeśli w nich nie ma podestów413.
Rzeka tymczasem szalała.
Zerwane tamy puściły ją do foluszów, do kanałów, do winnic potopem całym. Na moście huk był taki, że sąsiada krzyczącego ci w ucho ledwoś zrozumieć mógł. Lawinom śniegów podobne, pędziły wierzchem szluz rozbite na pianę fale, a bryzgi ich słupami w górę szły, tworząc katarakty dziwne i siejąc dżdżem drobnym.
Tłum na moście od rana do wieczora stał, u brzegów poszarpanych pale bito i walono głazy. Ludziska bronili się jak mogli, ale napór wód był taki, że im spod nóg ziemię chwytał, a most drżał i dygotał w sobie wszystkimi balami, jak gdyby tabun koni w zawody po nim biegł.
A tam za rzeką wznosiły się Alpy Tyrolu, w majestacie rzeczy wielkich i spokojnych. Na Stivo, na Bijano, na Monte Creino, świeże śniegi błękitniały rankami pod słońce, a księżyce, iż pełnia na niebie była, wstawały nad nimi złote, lekkim różem otchnione.
— Chodź ze mną w góry — rzekłam raz do Gemmy, która pozmywawszy całą armię talerzy, siedziała w ganku z założonymi na białym fartuchu rękami.
Gemma zerwała się w rumieńcach cała.
— Alla Madonna del Monte, signora?414 — zapytała, natrącając projekt, jakiego nie miałam.