— A czemuż ludzie nie uprzątną tego? Czyż im się nie przyda?

Gott bewahrl138 — to przecież cesarskie drzewo! Cały las porachowany i zapisany, i z regestru trzymany!

— I z regestru gnije?

— A niech gnije! Asterowa dotąd płacze po guldenach, co je sztrafem139 zapłaciła za taki obałek140 z wody. Cesarskie drzewo. Nie ma co!

Podpłynęliśmy do brzegu. Chciałam, aby i Hans Peter łódką zabrał się z nami; stary się wzdragał, ale nareszcie usiadł na brzeżku, trzymając w obu swoich trzęsących się i zgrzybiałych dłoniach bukiet świeżych leśnych kwiatów, którym sobie po drodze do Nusselsee zebrała. Na siwej głowie dziada księżyc kładł drżące blaski swoje i oblewał mu twarz wyschłą potokiem czystego światła. Hans Peter czuł się tym podrażniony, zaniepokojony jakoby; kręcił się, mruczał, w bok poglądał, aż podniósł oczy ku niebu.

Kto wie, jak dawno nie patrzał już na nie, zgięty nad swoją taczką lub siekierą. Podniósł oczy i spuścił jakoby olśniony; potem znów podniósł i westchnął — i tak je już zostawił zawieszone na błękicie, pijące ciche światło miesięczne, pełne jakichś tępych, głuchych smutków. Tymczasem wiosło pluskało w uciszoną toń jeziora, bukiet mój pachniał wiosną, a od gór, od lasów, niosła się pieśń nocy.

Hans Peter słuchał, słuchał, aż wreszcie oczy kułakiem141 otarł.

Ot, z rosy może!

7

Kościół w St. Wolfgangu — Tryptyk — Szkolna przygoda Świętego — Skarbczyk — Widok na jezioro — Ave Maria — Szwajcar hotelowy i jego kość grzbietna — Znaki czasu — Gniewy i żale — Ostatnia rozmowa.