Dopiero barka ta, co pluszcząc, czekała u brzegu, podjęła się tulić mnie i kołysać, i koić, i pokazać mi rzecz dziwną i ogromną, i od wielkich większą — morze.
2
Nad morzem — Pływaczki — Barki ivaporetti — Z daleka i z bliska — Municypalność — Przyjazd królowej — Bohater chwili — Regaty — Daniel Manin.
Jak pielgrzym wschodu, co w meczetu progach zostawia pyły podróżnych sandałów, tak ja — rzuciwszy u brzegów Lido barkę i wioślarzy — ku morzu szłam, pociągana tchem jego dalekim.
Na prawo i na lewo — drobne, żółto rozkwitłe akacje prószyły kwiatem skrzydlatym, a powietrze było ciche i bardzo niebieskie. Mnie czar jakiś ogarniał i gorącość wielka; i czułam, jak myśli moje w głąb idą.
Naraz — zrobiło się oczom moim przejrzysto i szeroko — i powiały na mnie ogromne oddechy, i dusza moja zaszła świeżością i blaskiem.
Morze szło ku mnie z pośpiechem wielkim, westchnieniami mówiąc do mnie, pełne niecierpliwych szeptów i wnętrznego176 żaru. A kiedym się zbliżyła, przybiegło całą chyżością fal i otrąciło się o ławicę piasku, tuż u nóg moich; a zobaczywszy, iż w zadumaniu stoję, wstecz poszło i cofnęło się w szumach, modrych ogniów pełne.
A kiedym jeszcze stała, nadbiegło znowu z głuchym i natarczywym wołaniem. I zbliżyłam się na wołanie to, i posłyszałam dziwną pieśń, pieśń — przepaści.
Takiej pieśni słuchając, człowiek po falach chodzić by mógł i na powietrze tchnąć duchy mnogie, i posyłać wichry jako ptaki morskie — na wschód i na zachód słońca.
Bo w pieśni tej jest słowo potęgi, jakiej człowiek nie odgadł jeszcze w sobie. Ale odgadnie i stanie w mocy, i dojdzie miary, na jaką wymierzony był duch jego na początku.