— Hm! — przerwał mi udobruchany Lustrator — nieźle się asińdźka bronisz, a i to jej się chwali, iż księgę tę, w której ja esencjalne i osobliwe scienda ex probatissimis authoribus202 podaję pod ręką masz. Ano nie zawadzi z ojczyzny swojej movens gressum203 benedykcyją kościelną204 wziąć, a obserwować pewne regulas205, aby nie powiedziano z cudzych krajów powróconemu, iż tam był oculo spectator, mente incognitor206. Tu zażył tabaki, w krześle siadł i tak dalej prawił:
— Przybywszy do królestwa lub prowincji jakowej, przywitać naprzód należy Angelum Praesidem207 owej krainy lub miasta, bo i te mają Angelos Custodes208. Pamiętałażeś o tym, asińdźka?
— Panie — przemówiłam nieśmiało — wiem, iż anioł każdego narodu żyw jest, choć nieraz omdlały i uśpiony w sobie. Tego anioła witałam wszędzie, gdziem mogła dojrzeć oblicze jego.
A bywało ono jak śmierć smutne — ale mocniejsze od śmierci. A widywałam go, wśród pól cichych, wodzącego pługi nocą na jutrzejszy plon, i wśród lasów niosącego się z szumem dębów starych, i widziałam go, gdy nad rzekami w pióra srebrzyste uderzał, i siadał na ruinach jakoby w płaczu wielkim... A pod zorzę ranną i świt wstawał ten anioł i budził ludzi do pracy na jutro dalekie. A ludzie mówili wtedy, iż słońce im wschodzi.
Chciałam mówić dalej, ale stary machnął niecierpliwie ręką.
— Sedycyje209 to są a210 misterstwa211 słów próżne, którym się tylko białogłowskie212 rozumy, iż krótkie213 są, poddają. Ano, powiedzże mi, asińdźka, czy też stanąwszy w krainie jakiej cudzej, zakładałaś najpierwszą swoją curiositatem214 w tem, jak się kraina owa zowie, jak się przedtem zwała, dlaczego ta stała się imienia mutacja? Jaka tam religia, jaki status, jaka acria215, jaka długość i szerokość granic? Jak dawne królestwo to? Ex quibus initiis216 powstało lub upadło? Co tam za wojny i eventa217 trafiły się, i w czym ta Nacyja nad inne excellit218.
Boże miłosierny! — pomyślałam ze skruchą, nawału pytań tych słuchając — ani mi do głowy nie przyszło dowiadywać się gdziekolwiek o tym wszystkim. Że jednak obawiałam się z nieświadomością taką przed Peregrynantem moim wydać, więc pomyślawszy mało — odrzekłam:
— Wiem, panie, że po ziemi duch twardy chodzi z mieczem, i krainy ciche odcina od imion ich i zaciera imiona te żelaznym palcem. Wiem, że religiją w krainach takich jest płomień gorejący ku imieniowi onemu, i że powietrze tam narzekań i smutku pełne, a długość i szerokość granic ludzie tam po mogiłach mierzą. Wiem, że państwa z początków wielkich powstałe zwijają się, jako liść jesienny, ku zdeptaniu; i to wiem, że ten naród nad inne celuje, który sprawiedliwość za fundament ma.
Słuchał mnie stary z twarzą chmurną i gorzką, i zwiesił głowę — i milczał. Aż po małej chwili, ocknąwszy się jakoby, rzekł nagle.
— Z wielką modestyją219 rzeczy takie obserwować należy; a z cudzoziemcami zbytnio o nich nie dyskurować220. W fakcyje221 też żadne nie wdawać się — bo w cudzych krajach jest rygor wielki na swawolnych i rychła222 suspicyja223 być może.