Na co, gdym ja oczu pochylonych nie podnosiła, tak dalej prawił:
— A wszakże, nie powinno było fugere notitians224 asińdźki, co za kondycyja ludzi i obywatelów krainy, jakowej jest, i w czym ich cnota i pochwała consistit225. Jaki ich genijusz, sposób i ku Panu wierność. Jakie gdzie mury, fossa defensa226. Jeśli miasto, kiedy i od kogo w oblężeniu było. Czy szturm wytrzymało gloriose227? Jakie tam akademije, jak dawne, i od kogo erygowane228. Co za profesorowie, jakiej uczą sentencyi. Co za księgi i veritates229 mają. Jak zacni są tam dyscypulowie230, jaki ich progres i w naukach aplikacyja.
A kiedym jeszcze w zadumaniu trwała: — Jakże — zapytał — nicże mi aśćka nie powiesz? Obróciłażeś przynajmniej ciekawe i rozumne oko na publica opera231? Na bazyliki, klasztory, collegia? Na cytadelle232, cekhausy233, rynki, baszty i antymurały? Jaki gdzie zamek, amunicyje, praesidium234?, Kto w zamku jakowym, rex235, czy vice-rex236, z jaką pompą i magnificencyją rezyduje? Jakie gdzie commercia237, urodzaj albo sterilitas238 gruntów. Jakie wody lekarskie, źródła, cieplice i co singulare239 o tychże wodach fert fama240?
— Nie, panie — odrzekłam zawstydzona głęboko. — Nie wiem tego wszystkiego. Jam po ścieżeczkach polnych chodziła, zbierając kwiaty dzikie, co rozkwitają dla ludzi zamyślonych o rzeczach w pąku jeszcze leżących. A kościoły to były gwiaździste, miesięcznych świateł pełne, gdziem ja na modlitwę stawała.
A król-duch przez bazyliki one szedł, ku porankowej stronie. I świeciła mu noc lampą przejrzystą, a ludzie czuwający na dolinach mieli wtedy sny ciche. Wiem też, iż baszty a mury trzeszczą teraz w sobie — i w gruz a w upadek idą; bo każdy wiek inną wojuje mocą — od kamieni aż do myśli.
Wodyć znam i potoki leśne, bom się od nich przygrywek do pieśni prostych uczyła; ale szumy ich przepadały u ostatniej olchów strażnicy i poza cienie brzóz nie przechodziły dalej.
— Dziwno mi bardzo — przerwał Peregrynant z goryczą — iż aśćka przywidzenie jakoweś i humory bierzesz za arcana et rara241. Niemałej potrzeba animadwersyi242, aby tego wszystkiego do końca cierpliwie wysłuchać. Widzę ja, iż aśćka tylko wietrzników na wieżach miejskich patrzałaś, a po górach i lasach cygańskim obyczajem włóczyłaś się, mało co z rzeczy widzianych fundamentalnie poznawszy. W pośrodku raritatum et mirabilium243 przygodziło się aśćce stać, a zaniedbałaś zanotować pilno omnia visa, audita, facta244. I oto wiesz dzisiaj, po czemu łut wiatru w polu, a nie wiesz, co jest ratio gubernationis245. Szumu i dymu pełno u aśćki w głowie i słóweczek misternie rzezanych246, a żadnej sciencyi247 o tem, jaki gdzie magistrat, trybunał, sądy, jakie commercia248, przemysł, dowcip249 i jakie w religii zelum250!
Zamilknął stary i sapał gniewnie przez chwilę, a potem przemówił jakoby do siebie: — Prawdę to świętą rzekł Lipsiusz: Sapiens, ubicunque est, peregrinatur; fatuus, semper exulat251.
A zwróciwszy się do mnie, dodał:
— Widziałażeś przynajmniej asińdźka Dożego252 w Wenecyi?