Na drodze pusto. Ani kopyta śladu, ani drewnianego sabota320.
Wiejskie domostwa, z szarego kamienia stawiane, kawałem starych murów ochronione, tu to tam zamkniętego bydła przepuszczają ryk głuchy. Wielkie i ciężkie dżdżu krople po gałęziach przydrożnych akacji wiszą, ku ziemi je ciągnąc i czynią z nich drzewa płaczące.
Smutek jakiś w powietrzu i klęski idącej przeczucie, co jednak nie przeszkadza wcale dobremu humorowi podróżnych.
Kiedyśmy w Mestre do wagonu wsiadały, prosiłam konduktora, aby nam dał osobny przedział. Konduktor na to ramionami wzruszył.
— Dziś każdy osobny, signora. Nie wiozę i trzydziestu osób.
Istotnie, zrazu tak było cicho, iż zdawało się, że jedziemy zupełnie same. W miarę jednak, jak słońce w górę szło, z pół tuzina młodych głosów zbudziło się tuż obok. Najpierw było to uniwersalne ziewanie na przeróżne tony; potem słówko bąknięte z tego, to z owego kąta; wreszcie coraz hałaśliwsza rozmowa, która właśnie doszła była stopnia szkolnej wrzawy, kiedy się ukazała Padwa.
Pieszą bym tu pątnicą szła321, aby oglądać z bliska te mury, na które tylu mężów drogich narodowej sławie naszej patrzało, gdyby nie zalew ten, co nam drogę spod nóg niemal chwytał i do pośpiechu naglił dalekimi huki. A tak ledwo oczyma rzuciłam na tę szacowną starej wiedzy skarbnicę; ledwo kilka hardych kopuł dojrzałam spoza fortyfikacji, świadczących, iż obywatele Padwy nie tak znów bardzo liczą na cudowną grodu swojego obronę. Il santo322 swoją drogą, a inżynieria — swoją.
Od Padwy droga nasza, ku północy się wziąwszy, wzdłuż Bacchiglione szła, ledwo co nad winnice, wodą zalane, wzniesiona.
Poza stacją Pojana dopiero zaczęła się cośkolwiek wzwyż dźwigać, i tak — dobierając się tęższego coraz gruntu — wyniosła się ku Vicenzie na dwa wzgórza przez Rzymian rzuconej.
Położenie miasta przecudne. Tłem jego poczerniałego castelu323 i starych murów, i nowych budowań, są pagóry obleśne324325 zamierzchłe od ciemnej drzew zieloności. Amfiteatr to pełen majestatu i siły, najwyższymi piętrami swoimi zlewający się z lekkim błękitem.