Z własną niemocą na drodze do słońca...

Ty, co krzyżujesz proroki twe wieszcze,

Co w bólach rodzisz duchowe olbrzymy,

Bądź pozdrowiona! Gdy stosów twych dymy

Krwi purpurowe zagaszą już deszcze,

Ty prochom moim zwróć to pozdrowienie!

. . . . . . . . . . . . . . . .

Jakże mi smutno dzisiaj! Jakieś głosy,

Stłumionych żarów pełne i tęsknoty,

Szepcą mi w duszy słowa upojenia!...