I cóż wam z tego, że starzec ten blady,

Którego dręczyć byłaby ohyda,

Wobec tej ciemnej, służalczej gromady,

Co tchem swym stosów roznosi płomienie,

Tę narzuconą przysięgę wypowie

I prawdy, która dla was niedostępna

I nie dość jasna — i nie dość prawdziwa,

Drżącymi usty198 złoży zaprzeczenie?

— Tryumf to mały — i zdobycz posępna...

Głowa schylona, znękana i siwa!...