— granat podobny srebrnej kuli...

Wreszcie za żonę wziął mnie Zbyszek.

(Wmawiano w niego: ty idioto!)

A ten — o dziwy, co za zbytek!

obrączkę dał mi szczerozłotą.

Nie bez wzdychania, wzdychał bowiem,

sam jeździł po nią swą Minerwą,

— jak się targował! — wreszcie z werwą

rzekł:

«Drogo, ale nic nie powiem!»