Los łaskawie patrzył na twe dzieła.

Grzechów twoich lekkość go ujęła.

Wiódł cię w kwiatach ku prawdzie porannej.

Lecz spojrzałeś, nie widząc, kto ona.

Przeszłeś obok, biorąc ją w ramiona,

przeszłeś obok pięknej doñy Anny.

*

Doña Anna, jak anieli rajscy,

w sercu twoim nie przeczuła zdrajcy.

Dar infantki rzuciła ci: życie.