Na gankach krzywi Żydzi z worami się wloką,

jęczą: handel! i kaszlą w zzieleniałej sieni.

— Noc latarnię księżyca podnosi wysoko

i świeci w martwe oczy nieboskich kamienic.

II

Wśród tych myśli zwapniałych,

tych sfinksów bez głowy,

wiosna niepostrzeżenie jawi się i znika,

deszczem się tylko znacząc

ciężkim, jowiszowym,