Środkowy punkt miasta stanowi wielki czworokątny plac, Majdani Tophaneh139, plac broni (dosłownie: plac domu armat), otoczony ze wszystkich stron jednostajnymi zabudowaniami arsenału i otwierający łuki sześciu bram, przybranych w majolikę jak bramy miejskie, na sześć głównych ulic. Budynki okalające plac wymalowane są na jaskrawe barwy; od tła czerwono-zielonego odbijają żywo dobroduszne lwy i naiwne słońca Iranu.
Na środku placu kilkanaście drzew tworzy niewielki skwer czworokątny, w którego rogach ustawiono cztery armaty. Abbas Wielki zabrał je był na Portugalczykach. Wystrzał, rozlegający się z jednej z tych armat zwiastuje miastu południe, drugi wystrzał obwieszcza zachód słońca. Przez miesiąc Ramadanu, miesiąc postu i umartwienia, wystrzały rozbrzmiewają trzy razy dziennie. Pierwszy z rana, o wschodzie słońca, nakazuje wiernym, by jeść przestali, drugi oznajmia godzinę południa, trzeci o zachodzie słońca, zwiastuje chwilę, w której wolno zabrać się na całą noc do wchłaniania pokarmów. Ludzie przepisy religii ściśle obserwujący140 mogą bowiem przez Ramadan jeść jedynie pomiędzy zachodem i wschodem słońca. Lecz o tym później.
Z trzech stron placu ulice prowadzą do dzielnic czysto perskich: do bazaru, do głównego meczetu, do pałacu miejskiego szacha, na plac musztry, do merizkhaneh141, szpitala, wzniesionego staraniem Nasr-Eddina.
Z czwartej, ostatniej strony dwie bramy wychodzą na dwie równoległe ulice biegnące ku Derwaseh Szimrani, za którą rozpoczyna się właściwa wieś Teheranu. Stąd ciągną drogi do podmiejskich pałaców szacha, do gór i wiosek w nich ukrytych, dokąd Europejczycy podążają w skwarne miesiące lata.
W dwóch tych dość długich ulicach, tudzież w kilku przylegających do nich skupia się całe życie europejskiej kolonii.
Tu — z wyjątkiem rosyjskiej — mieszczą się legacje142 wszystkich mocarstw, tu wznosi się kościołek katolicki, tu zakład sióstr świętego Wincentego à Paulo, które pod protektoratem francuskim założyły szkołę dla dzieci armeńskich i szpital dla wszystkich potrzebujących pomocy, bez różnicy ras, narodowości i wyznań.
Tu mieszkają Europejczycy pozostający w służbie rządowej, a więc instruktorzy wojska, profesorowie Collége Impérial, wyższej szkoły o zakresie mniej więcej uniwersyteckim, doktorzy, dyrektorzy banków, urzędnicy telegrafu angielskiego, wreszcie kilku przedsiębiorców.
Tu wreszcie znajduje się klub, bez którego Europejczyk nigdzie obejść się nie może, a na który Pers patrzy z mieszaniną strachu, pogardy i zaciekawienia.
Klub posiada bilard i rozklekotane pianino, otrzymuje kilka pism różnojęzycznych, przeważnie jednak francuskich, prowadzi kuchnię i stołuje młode filary dyplomacji, urządza zebrania rodzinne, wreszcie pozwala miłośnikom damy pikowej na straszliwe zgrywanie się w écarté143, pokera i wista144. Bakarat został zabroniony na skutek przegrania przez pewnego attaché145 ambasady tureckiej dwustu tysięcy franków w ciągu jednego wieczoru.
Legacji i domów Europejczyków pełniących służbę rządową strzegą wojacy tak obdarci i brudni, że nie opisze ich najwięcej realistyczne pióro.