Śmierć ta utwierdziła jeszcze wyraźniej Persów w kulcie dla Alego i jego potomków imamów. Kwestia religijna i kwestia narodowościowa złączyły się ściśle. Imam203 Husajn jest dla każdego Persa nie tylko świętym potomkiem proroka: zarówno wierzący, jak wolnomyślni widzą w nim jednocześnie i przede wszystkim bohatera i męczennika Iranu. Węzły krwi, które połączyły go z Sasanidami, zrobiły zeń, w ich pojęciu, prawdziwego syna ich ziemi. Persi otaczają czcią i uwielbieniem Alego, Husajna i imamów nie tyle dlatego, że pochodzą od proroka, ile że związali swe losy z losami Sasanidów.
Sunnici zaś, muzułmanie tureccy, którzy za następcę proroka uznali Abu Bakra, odrzucając w zupełności kult Alidów i imamów, czczą Omara, następcę Abu Bakra.
Szyici, w których umyśle z imieniem tego kalifa wiąże się podbój kraju, żywią dla jego pamięci nienawiść.
Grobowce imamów są miejscami świętymi i celem pobożnych pielgrzymek. Imamów było ogólnie dwunastu. Ostatni z nich, Mahady204, przeniesiony został przez Allaha w 260 roku hegiry205, a w 880 naszej ery w miejsce niewiadome, gdzie czeka dnia, w którym cała ludzkość nawróci się na islamizm. Najwięcej czczony przez Persów jest, rozumie się, imam Husajn, którego święte zwłoki spoczywają w Karbali, na terytorium tureckim206, gdzie poniósł śmierć męczeńską.
Mułłowie strzegący grobu sprzedają wiernym grudki ziemi mającej cudowne własności, a wydobytej z miejsca, na którym rozłożone były namioty Husejna. Zważywszy, że zabito go przed lat z górą tysiącem, trzeba przyznać, że namioty musiały zajmować poważny obszar, by świętej ziemi starczyło po dni nasze na setki tysięcy pielgrzymów nawiedzających rok rocznie grób proroka.
Ludzie bogaci i wielkiego rodu nieraz każą się chować na cmentarzach miast słynących z grobów imamów: w Meszedzie, gdzie spoczywa imam Reza, w Kasbinie, w Karbali, wreszcie w Kum207, dokąd grobowiec Fatimy, żony Alego a córki Mahometa ciągnie pobożne tłumy ze wszystkich zakątków Persji.
Królowie odbywają te pielgrzymki na równi z prostymi śmiertelnikami. Fet-Ali-Szach pieszo, na znak pokory, przebywał przestrzeń od wrót miasta do grobowca, który zbogacił przy tym mnóstwem cennych darów. Grobowiec ten odznacza się wielkim przepychem. Trumna i otaczająca ją naokół balustrada wykute są w srebrze. Na nabitych złotymi blachami drzwiach sanktuarium wyryto napisy z Koranu. Mnóstwo złożonych naokół grobowca ofiar, drogocennych kamieni i kosztownych przedmiotów, świadczą o naiwnej wierze tłumów.
Szyici więc (Persi) różnią się przede wszystkim od sunnitów (Turków i Arabów) kultem dla Alidów, którzy prześladowani byli przez sunnitów. Jednym z punktów dzielących jeszcze te dwa szczepy islamu jest prawo dowolnego interpretowania Koranu, przysługujące wszystkim sunnitom, podczas gdy u szyitów mułłowie jedynie mogą komentować boskie księgi.
Duchowieństwa niższego, mułłów (inollah) jest w Persji ilość niezliczona. Na każdym kroku roi się od ich białych i zielonych turbanów. Hierarchia duchowna przedstawia bardzo mało stopni. Mułłowie każdej prowincji zależą od tak zwanych imam-dżomeh, mianowanych przez rząd i od rządu pobierających pensję. Imam-dżomeh zaś na równi z mułłami zwracać się muszą do najwyższej instancji muszdeidów208, wielkich kapłanów. Tych jest zaledwie kilku na kraj cały: świątobliwe życie i wielkie cnoty wskazują ich zazwyczaj na to stanowisko. Decyzje muszdeidów w kwestiach wiary i prawa mają moc wyroku: królowie nawet odnoszą się do nich z najwyższą czcią i poszanowaniem; śmierć każdego z nich pociąga za sobą żałobę narodową. Godność pierwszego muszdeida przypada w udziale arcykapłanowi, zamieszkującemu w Karbali, świętym mieście chroniącym zwłoki imama Husejna.
Z muszdeidów Persji najwyższą sławą i poważaniem cieszył się podczas naszego tam pobytu muszdeid Tebrysu. Mogliśmy osobiście sprawdzić olbrzymie uznanie, jakim we wszystkich sferach społecznych otaczają tych dygnitarzy kościoła. W przededniu postanowionego przez nas wyjazdu do Teheranu muszdeid, chory od dawna na oczy, zastanowiwszy się, że wiedza medyczna hakima frengi209 więcej może warta od nauki perskich lekarzy, jeśli go do kształcenia ich sprowadzają — zawezwał nagle mego męża do siebie. Uprzedziliśmy już depeszą ministra oświaty, który naglił o najprędsze przybycie, że nazajutrz wyruszamy. Muszdeid tymczasem wyraził po konsultacji życzenie, aby doktór został na dni parę i sam przeprowadził przepisaną przez się kurację. Wszyscy znajomi Persowie zawyrokowali natychmiast, że odmówić nie możemy bez narażenia sobie całkowicie opinii publicznej. Zapytany depeszą minister odpowiedział niezwłocznie, że możemy zabawić w Tebrysie tak długo, jak tego zapragnie muszdeid, gdyż wezwanie lekarza przez tego kapłana jest najwyższym usankcjonowaniem jego wiedzy.