Dlatego też moharrem jest dla Persów okresem żałoby i postu. Jednocześnie na całej przestrzeni Iranu, w najmniejszych osadach i największych miastach odgrywają — przez pierwszych jego dni dziesięć — na zaimprowizowanych scenach dramaty upamiętniające główne epizody końca życia Husejna, od ucieczki z Medyny do śmierci jego w Karbali. Śmierć tę przedstawiają teatry w dniu dziesiątym, ruz-Katl.

Podczas pobytu jeszcze na wsi Szimranu w pierwszych dniach moharremu nie miałam sposobności widzieć Takieh królewskiego w Teheranie, urządzonego z największym przepychem i posiadającego najlepszy dobór improwizowanych aktorów. Lecz obecna byłam na dwóch przedstawieniach w Kameranieh, rezydencji księcia Naieb-Saltaneh, brata Muzaffer-Eddina, a ulubionego syna Nasr-Eddina. Zamknięte w jednej z lóż dla żon księcia przeznaczonych (było nas parę kobiet europejskich), patrzymy na widowisko jak prawdziwe wschodnie hanum, poprzez czarną sukienną firankę zasuniętą nad lożą i powyrzynaną w ażurowe desenie. Widzimy wszystko, pozostając niewidzialne.

Takieh jest olbrzymim namiotem, którego ściany obciągnięto na znak smutku czarnym kirem żałoby. Jarzy się w nim mnóstwo świeczników, co bynajmniej duszy nie rozwesela. Wszyscy obecni ubrani są czarno: nas również poproszono uprzednio o przybycie w czarnych sukniach, w których topimy się z wolna w podzwrotnikowym skwarze.

Naokół piętra Takieh ciągnie się szereg lóż o ażurowych ciężkich zasłonach, za którymi kryją się żony księcia i ich otoczenie. W lożach dolnych, otwartych, zasiedli oficerowie, urzędnicy, mułłowie. Tłum męski zalega ławki, których kilkanaście rzędów otacza teatr amfiteatrem.

Parter zarezerwowany jest całkowicie dla kobiet.

Z boku wznosi się rodzaj ambony obciągniętej czarnym suknem. Wchodzi na nią mułła i — przed zaczęciem przedstawienia — przypomina publice, jakie okoliczności z życia Husejna wiążą się z dniem danym i jaka część dramatu jego dni ostatnich odegrana będzie przed ich oczyma. Pobudza ich równocześnie do smutku, płaczu i do wylania za zewnątrz nagromadzonego w duszy bólu.

Nie zapominajmy, że Husejn jest dla Persów męczennikiem narodowym, że ci z nich nawet, którzy mają Koran za stek kłamstw i absurdów, uważają syna Alego za bohatera, który złączył swe losy z losami prześladowanej dynastii i zginął tak, jak zginęli Sasanidzi. W ich wspomnieniach — wraz ze wspomnieniami śmierci Husejna — odżywa dawna chwała, najście Omara, zalanie kraju przez zwycięskie armie kalifa. I wszyscy płaczą łzami gorzkimi żalu, gdy mułła opowiada o świętym męczenniku, a aktorzy odtwarzają sceny z jego życia.

Przedstawienia są nadzwyczaj naiwne; dekoracje nie istnieją prawie; niektóre postacie odznaczają się szczytnym komizmem. Przesuwa się na przykład często przez scenę, rozprawiając szeroko, europejski ambasador wazir muhtar frengi, ubrany cudacznie w tużurek226 clergymana227 angielskiego; na głowie ma cylinder. Tradycja twierdzi, że przedstawiciel któregoś z mocarstw Europy interweniował był wobec Yezidów, żądając oswobodzenia Husejna.

Zważywszy, że imam zabity był w 681 roku naszej ery, widzimy całe nieprawdopodobieństwo tej wersji. Za ambasadorem kroczy śmieszna figura w króciutkiej żakietce i okrągłym kapeluszu — zadziwiające poszanowanie dokładności historycznej kostiumu! — postać owa przedstawia hakuna (doktora) dostojnego dyplomaty.

Lecz zapomina się wkrótce o tych śmiesznych i wulgarnych szczegółach wobec życiowego dramatu, który przypomina nam gra aktorów, i wobec tego przede wszystkim, co dzieje się w samej widowni. Gdy kolejno przesuwają się przez scenę Alidzi, gdy Husejnowi grozi coraz cięższe niebezpieczeństwo, gdy po przeciągłej i rzewnej w początku deklamacji odzywa się tragiczna nuta, prawdziwy jęk rozpaczy — cały teatr wybucha nagle łkaniem, krzykiem szczerej, niekłamanej boleści. Rozbrzmiewają zawodne228Wai! Wai! Yah Hossein! Hassan! Hossein!” i wstrząsają do głębi duszę. Moje nerwy tak słabo są zahartowane i tak źle opancerzone przeciw tym wrażeniom wielkich wzruszeń tłumów, że łzy gwałtownie napływają mi do oczu. Na scenie płaczą drobne dzieci Husejna, śpiewając przy tym niewymownie żałosne, mimo swej monotonności, motywy. Wielki dramat jest w tym śpiewie. To agonia w głos ludzki wlana. Skardze dzieci odpowiadają nowe jęki tłumów.