— Daj mi sto tomanów, a natychmiast ci go przyślę, przy tym należy już do ciebie (male szuma); prosiłem cię, byś go przyjął, jak wszystko zresztą, co posiadam.

Książę stu tomanów nie otrzymał i puklerza, rozumie się, nie przysłał. Całe lekceważenie swego słowa i swych obietnic jest w tym drobnym fakcie, który się na obszarze Persji powtarza codziennie w niezliczonych przejawach od wieków już, od Cyrusa257 czy od Dariusza258...

Rdzeń charakteru narodowego pozostaje niezmieniony poprzez czasy. Zastanawiam się tylko, po co obywateli Iranu kształcono, jak twierdzi Herodot, od piątego do dwudziestego roku życia w mówieniu prawdy? Nie nauczyło ich to nawet poszanowania dla danych przez się przyrzeczeń.

Do zacienionego wiekowymi platanami ogrodu Nigaristanu częste odbywałam spacery. W nim to uderzył mnie po raz pierwszy najzupełniejszy brak skrupułów bagh-banów259, którzy spokojnie ogałacają klomby z najpiękniejszych nieraz kwiatów, wiążą je dość niefortunnie w bukiety i ofiarowują zwiedzającym ogród hanum frengi. Rozumie się, że czuliby się mocno dotknięci, gdyby ta uprzejmość — kosztem ich panów — nie została opłacona hojnym piszkieszem.

Mają również zwyczaj częstowania melonem, herbatą; czasem w kobiałce uplecionej z łozy wierzbowej, a wyłożonej winnym liściem, przynoszą młode ogórki, sałatę, owoce. Zadziwiają przy tym chronicznym niezadowoleniem z otrzymanego datku: choćby najsuciej ich wynagrodzono, zachowują minę obrażonej godności, nie dlatego, by godność należała do liczby ich przymiotów, lecz że trzymają się zasady ukrywania zadowolenia w nadziei otrzymania przy nowej sposobności większego jeszcze piszkieszu.

Za najpiękniejszą spomiędzy rezydencji dostojników korony uchodzi w opinii Persów pałac Sadrah-azama (wielkiego wezyra), zbudowany według planów improwizowanego architekta Francuza, przebywającego od lat wielu w Teheranie i szpecącego miasto w miarę sił i możności budowlami mającymi pretensje do stylu i elegancji. Poruczają mu również meblowanie tych pałaców, z czego wywiązuje się, wypełniając je szczytnie niegustownymi kapiącymi od złota konsolami, stołami, kanapami, fotelami, błyszczącymi lampami, mnóstwem żyrandoli i otchłanią szkieł różnokolorowych.

Jakkolwiek wielkiemu wezyrowi (ostatnio wpadł w niełaskę) nie można odmówić inteligencji, a szczególniej sprytu dyplomatycznego, czyniącego zeń męża stanu w całym słowa tego znaczeniu — niepodobna przyznać mu najsłabszego wyrobienia smaku.

Z pałacu jego wyszłam zmęczona i przygnębiona. Olbrzymie salony o ornamentacji europejskiej wypełnione są najcałkowiciej bezstylowymi meblami. Nagromadził w nich najpospolitsze brązy, najordynarniejsze terakoty i kryształy, niebotyczne bukiety sztucznych kwiatów. Na wielkim stole jednego z salonów rozłożono setki kobiecych fotografii, pozwożonych z podróży po Europie, a zaopatrzonych w dedykacje i podpisy. Znajduję kilka polskich nazwisk. Nie powiem, by przyjemność sprawiło mi to odkrycie. Nieostrożne dawczynie widocznie nie zdają sobie sprawy z niezmierzonej pogardy, jaką w głębi duszy żywi Azjata perski dla kobiety w ogóle, a dla Europejki w szczególe.

Sir-remini (piwnice) pałacu, obszerne, widne, wykładane jasnym marmurem, służą za galerię obrazów. Wzdłuż ścian ponalepiane setki i tysiące chromolitografii260 i rysunków, powycinanych przeważnie z ilustrowanych dzienników angielskich. Wszystko się tu miesza ze wzruszającym eklektyzmem261: portrety monarchów, karykatury, obnażone ramiona i muślinowe spódniczki baletnic. Nakasz-bassi nadworny pracuje równie często dla Sadrah-asama, jak dla monarchy. Daje to miarę wartości zbiorów.

Przyjemnie wydobyć się ze szkaradnych salonów i z pomsty do nieba wołającej galerii, by wyjść do ogrodu rozległego, starannie utrzymywanego, zakwieconego. Wiosną spędzamy w nich częste godziny, gdyż podwoje jego dla wszystkich są otwarte, a położony w naszej dzielnicy, na wprost legacji francuskiej i przy Derwaseh Szimrani, najwięcej jest uczęszczanym z miejsc pieszych przechadzek.