— Femme de l’oculiste!272
— Oui, Majesté.273
— Sa fille?274
— Oui, Majesté.
— Très bien, l’oculiste, très bien!...275
Boże, jak on się boi długich frazesów! Złote monety upadają w nasze ręce, odziane wedle wymagań ceremoniału w czarne jedwabne rękawiczki. Oddycham; nie jestem stworzona do tych uproszczonych sposobów wymiany myśli.
Teraz kolej na żonę doktora, Francuza, bardzo lubianego przez Nasr-Eddina, lecz niedomagającego często na reumatyzmy i spędzającego stale kilka miesięcy do roku w łóżku.
Słyszę prędkie:
— Schneider malade? Toujours malade!276
Złota moneta wpada w złożone ręce, szach kroczy już dalej.