Chorowity i ciężki Muzaffer-Eddin żon ma niewiele; myśli raczej o nadwątlonym zdrowiu i o normalnym funkcjonowaniu wątroby niż o rozrywkach oczu i uciesze serca. Za mego pobytu w Teheranie siedem tylko kobiet stanowiło enderum nowego monarchy. Naieb-Sultaneh nie zna pożądań serca i żon ma tylko cztery. Obyczaje Zille-Sultana są mi najzupełniej nieznane.

Religia oficjalna uznaje poligamię, lecz liczne krzewiące się w niej sekty odrzucają takową bezwzględnie. Brak materialnych środków przeszkadza masie ludu do wielożeństwa. Już jedna żona jest w Persji sprzętem kosztownym; jak podołać żywieniu i odziewaniu kilku? Toteż jednożeństwo, wypływające z konieczności materialnej i uświęcone przez zwyczaj, coraz więcej znajduje adeptów, coraz wyraźniej tryumfuje na całej przestrzeni Persji. Można śmiało twierdzić, iż monogamia jest w niej ogólna, poligamia stanowi rzadki wyjątek, luksus książęcy. Jednakże w drodze do Teheranu, pomiędzy Khoj i Tebrysem, noclegowaliśmy u niezamożnego Persa staruszka, który posiadał żon trzydzieści.

Nadzwyczaj łatwo otrzymać jest rozwód; również łatwo pobrać się ponownie rozłączonym małżonkom, jeśli tylko w przerwie czasu, przez który byli sobie obcy, żona nie wyszła ponownie za mąż. Daremnie zastanawiam się, jakie pobudki wewnętrzne stworzyły to prawo i jaką gwarancję daje ono szczęściu ponownie pobranych małżonków?

Oto w pobieżnych rysach los naszych sióstr w Persji. Nędzny jest i okropny wobec naszego pojmowania praw kobiety. Lecz te nieświadome niewolnice, pogrążone w otchłani ciemnoty, nie cierpią, bo nie wiedzą. Nie znając niczego, niczego nie pragną i niczego się nie domagają; w wielkim buncie uciśnionego ducha rwą się do światła i swobody.

XIII

Warunki życia Europejczyków w Teheranie. — Mieszkania i meble. — Pośpiech poczty. — Rozrywki kolonii europejskiej. — Życie materialne. — Służba perska. — Moi służący. — Abbas i Abdullah.

Jakim jest życie Europejczyków w Persji w ogóle, w stolicy Szah-in-Szaha w szczególności? Jakkolwiek wszyscy Europejczycy skarżą się z zasady i przez specjalną jakąś pozę na brak wygód, drożyznę, wyzysk, niemożebność znalezienia tu niezbędnych, a cóż dopiero zbytkownych rzeczy — nie znam takiego, który by kraj ten bez żalu opuszczał, który by, opuściwszy go, za nim nie tęsknił, tak dni spokojnie i słodko przechodzą na tej ziemi Wschodu: smutki mniej ciężą, a przyjemności więcej cię radują pod promiennym słońcem, które często zbytnio przypieka, lecz zawsze rozwesela i wszelkie melancholie rozprasza.

Trudno tu o różne wygody życia, nie ulega to wątpliwości. Domy przede wszystkim przerażają nas, gdy je po raz pierwszy widzimy: posadzkę zastępuje ubita ziemia, drzwi się nie zamykają, okna latają w zawiasach jak gorączką trzęsione; ściany wymalowane jednostajnie na niebiesko, żółto lub zielono okropnie rażą oko, przywykłe do delikatnych półcieni obić.

Nie mówię już o tym, że w paru choć pokojach pułap bez belek zastępuje sufit. A płaci się za taki dom równie prawie drogo, jak za porządne mieszkanie w Europie.

Gdy trzeba go zapełnić, należy pożegnać się ze złudzeniem znalezienia jakichkolwiek mebli; wszak Pers przeciętny ich nie potrzebuje: siedzi na ziemi, jada na tacy przed nim ustawionej, sypia na materacach. Pers zaś bogaty sprowadza całe umeblowanie z Europy.