— Dawno was nie widziałem, Marku! — zagaił wreszcie rozmowę.
— Od waszego ślubu — odpowiedział Czertwan spokojnie.
— Zapomnieliście o nas...
— Mam dobrą pamięć.
— Gniewacie się czegoś musi być — szepnął Gral, patrząc w ziemię.
— Nie! Może wy?
— Oj nie, Marku, nie! Ale mnie troska zjadła przez ten czas! Nieszczęśliwemu nie iść między ludzi.
— Macie, coście chcieli...
— Tak każdy powiada: Żonę masz piękną i dostatki. To prawda, ale doli nie ma. Co ja teraz? Parobek u Wojnata. Przed ślubem moją ziemię kazał sobie zapisać, niby w dzierżawę, inaczej nie dawał Marty, a teraz precz wypędza. Ja bym sobie dał radę, ale z kobietą! Do ostatniej kropli krwi pracować będę, ale jej robić nie dam! Ot moja dola i dostatki!
— Takeście83 chcieli! — powtórzył nieubłaganie Marek.