Marwitz zatrzymał się nareszcie, skończywszy przegląd:

— Znasz, Iry, bajkę o królu Haraldzie? — zagadnął.

— Daj mi spokój ze swoją bajką! — rzuciła niecierpliwie.

— Nie chcesz posłuchać? Szkoda! Prawda, że jesteś gniewna, a więc nieciekawa. Wolną chwilą98, gdy się rozchmurzysz, przypomniej99, żebym ci ją opowiedział!

Mimo woli roześmiała się.

— No, przypuśćmy, że się rozchmurzyłam. Opowiedz swoją bajkę!

Amerykanin usiadł, zapalił cygaro i, gładząc w takt swe faworyty, prawił:

— Król Harald, dla wypróbowania uczciwości poddanych, na drzewie przydrożnym zawiesił nowy naramiennik. Po trzech latach, przejeżdżając, znalazł go na tej samej gałęzi.

— I to wszystko? Do czegóż to stosujesz? — spytała ubawiona.

— Ty, Iry, jesteś bardzo rozsądna i praktyczna osoba, ale masz jeden błąd: nie lubisz powolnego rozumowania! Każda prawda potrzebuje przekładu. Stosuję do tego moją bajkę, że, sądząc po tym domu, lud tutejszy zapewne pochodzi z Anglii, z poddanych Haralda! Co? Nieprawdaż? Ta stara mumia może nawet pamięta legendowy naramiennik.