— Nie. Pytałem Marka, czy ładna, ale naturalnie, nic się nie dowiedziałem — wtrącił Ragis.
— Podobno bardzo pracowita i praktyczna, Witold u nich był zawczoraj — odezwała się Hanka — mówił, że bez zachwytu patrzeć na nią niepodobna.
— Ho, ho, ho! Może być źle z Witoldem! Dostanie harbuza!
— Skąd pewnik tak smutny? — zauważyła żartobliwie Julka.
— Ma się rozumieć! Przecież żadna pracowita i praktyczna za niego nie pójdzie! Albo ja nie wiem? Zresztą ten brzydki to jej narzeczony!
— Matko cudowna! — wykrzyknęła Marta. — A gdzieżeż125 ona oczy miała?
— Ho, ho, ho! Nie wspominając, i wasze oczy musiały się zaćmić, pani Łukaszowo! — uśmiechnął się szyderczo Ragis.
Kobieta okryła się szkarłatnym rumieńcem.
— Niewola nie raj! — odparła zmieszana.
— Ochota gorzej niewoli! — szydził stary bezlitośnie.